Wygląd czy szacunek? – „Obsesja piękna” Renee Engeln

obsesja piękna, recenzja, książka, książki

Nasz wygląd od zawsze był dla nas, kobiet bardzo istotny. Czy przesadnie za nim podążamy? A może jednak jest on ważniejszy od naszej wiedzy, tego jak się wysławiamy?

„Obsesja piękna” bardzo porusza od pierwszych stron, ale jest niezmiernie istotną pozycją dla każdej córki, mamy, cioci czy sąsiadki. Każda kobieta powinna ją przeczytać, a następnie wziąć z niej to czego potrzebuje.

Czytając już na początku fragment: „Bardzo wiele młodych, współczesnych kobiet, które śmiało poczynają sobie w ważnych obszarach życia, poddaje się w konfrontacji z lustrem. Walczą, aby traktowano je z szacunkiem, ale czasem wydaje się, że chętnie by z tego zrezygnowały, gdyby tylko w zamian mogły zmienić swój wygląd.” Opadła mi kopara. Dosłownie… Ale jak? Wygląd ważniejszy niż szacunek? Niż to co mamy do powiedzenia? Naprawdę?

Kolejne strony utwierdziły mnie w przekonaniu, że rzeczywiście kobiety myślą w ten sposób – szczególnie młode kobiety.  Mimo, że treść jest dość obszerna, wiele fragmentów powtarza się.  Przywoływane są wcześniej wspomniane fragmenty, informacje, badania. W książce liczącej ponad 400 stron, czytając co chwilę tą samą treść zastanawiasz się dlaczego jest to powtarzane. Dla utrwalenia?

Myślę, że niepotrzebnym było zawarcie punktu widzenie mężczyzn, który mówił, że problem wyglądu nie dotyczy mężczyzn… Hello… Nie jest to już tak oczywiste przeglądając np. kalendarz z zapisami do kosmetyczki. Czy to mężczyźni są odpowiedzialni za naszą, kobiecą obsesję piękna? To dość ogólne i agresywne stwierdzenie.

Zgadzam się ze stwierdzeniem, że media narzucają nam kanon piękna obecnej kobiety oraz z tym, że powinno się komplementować nas jako człowieka: to co mówimy, jak myślimy, co osiągamy – jednym słowem naszą inteligencję. Natomiast patrząc z drugiej strony, jak komplementować kobietę dopiero spotkaną? Każda z nas lubi być komplementowana, każda z nas lubi ładnie wyglądać, a to już kwestia wyglądu zewnętrznego.

Na plus dla treści przedstawione są sposoby na poradzenie sobie choć w minimalnym stopniu ze zmianą sposobu myślenia na temat urody i wyglądu oraz odpuszczenie sobie i niepodporządkowanie umysłu tej obsesji. Autorka pokazuje wiele sytuacji oraz naszych myśli, w których obsesyjnie myślimy o naszym zewnętrznym wyglądzie, a ja tego nigdy ze sobą nie wiązałam. Ale z drugiej strony czasem wyolbrzymia  niepotrzebnie pewne kwestie – chodząc do kosmetyczki czy zakładając szpilki nie oznacza, że owładnęła mną obsesja piękna. Nie popadajmy w skrajności. To, że używam kremy do rąk czy stóp, serum na twarz, kremu pod oczy, szamponu i maski do włosów, peelingu do ciała by złuszczyć naskórek, ćwiczę kiedy mam czas, by zadbać o swoją kondycję albo po prostu to lubię, maluję się, chodzę w sukienkach, depiluję się i czasem pójdę do fryzjera… Czy to już jest obsesja? Chyba nie do końca. Po prostu dbam o siebie.

Dlatego książkę trzeba czytać troszkę z przymrużeniem oka. Mimo, że poruszony temat jest bardzo ciekawy i można się z niej wiele nauczyć, to dotyczy raczej sposobu myślenia dziewcząt w szkołach podstawowych, w liceum, a nawet na studiach. To idealna pozycja dla rodziców córek, by świadomie obserwować swoje dzieci i umiejętnie kierować ich sposób myślenia o wyglądzie na odpowiednie tory.

3 komentarze

  1. No niestety w młodym wieku dążenie do jakiegoś nieistniejącego ideału piękna staje się obsesją. Chyba dopiero później człowiek nabiera do tego dystansu i zauważa inne swoje mocne strony. Dlatego tak ważne jest, aby wspierać młode osoby w tym trudnym momencie. Bo wtedy bardzo łatwo się pogubić.

  2. Ja po urodzeniu dziecka bardzo odczuwam terror być piękną. Czuję się w i gruncie rzeczy jestem mocno zaniedbana. A tu z instagrama i facebooka wyskakują młode, piękne mamy i ja rozczochrana, ubrana w dresy i wełniany sweter…

  3. Ja tez zauważyłam, ze jak byłam młodziutka wygląd był dla mnie priorytetem. Z czasem ważne stało się to, co mam do zaoferowania światu w sferze intelektualnej. Po 30 to już w ogóle zero kompleksów i pełna radość z siebie… strach pomyśleć co będzie po 60tce 🙂 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *