Dziś są moje urodziny!

Kolejne urodziny, kolejny rok z życia… Często spotykam osoby, które na myśl o kolejnych urodzinach mówią: “Znowu o rok starsza/-y”, a ja na to: “No i dobrze!!!”. Nie warto liczyć kolejnych zmarszczek, patrzeć wstecz, rozpamiętywać. Wiem, że jestem we właściwym miejscu i z właściwymi osobami u boku.

Pomijam zmęczenie, ponieważ mniej więcej co 3 lata przychodzi na świat nowy członek naszej rodziny, ale we wrześniu już koniec 😛 Bywało tak, że kiedy najmłodszy spał w ciągu dnia, ja rozpoczynałam nowe projekty pozwalające mi na pracę w domu przy nim. Natomiast kiedy dorastał już do jako takiej samodzielności i do przedszkola, ja w między czasie kontynuując swoją pracę, myślałam o kolejnym maluszku. Bo kiedy jak nie teraz?

Dziś są moje urodziny! 35-te! To nie żadna tajemnica, że to nie kolejna 18-nastka. I powiem Wam, że różnica w dniu wczorajszym i dzisiejszym nie jest w ogóle odczuwalna. Co roku czekam na lipiec, dla mnie to jakby nowy start, taki drugi 1 stycznia, ponieważ wtedy rozmyślam, dalej planuję, wiem gdzie jestem, czego chcę i w jakim kierunku idę. Kocham takie bilanse.

Nie chciałabym mieć znowu 18 lat i stać przed dylematami typu jakie studia, co przyniesie przyszłość. Przeszłość pozostawia swoje piętno, ale kiedyś młoda i głupia, dziś wiem, że mimo jakiejkolwiek burzy, DAM RADĘ. Przeczekam, przetrwam, jestem silniejsza. Już nie raz pokazałam, że walczę – mam silną motywację – MOJĄ RODZINĘ <3

“Czas nas uczy pogody…”

Jak śpiewała Grażyna Łobaszewska… Czas nas uczy pogody… I rzeczywiście – teraz więcej się śmieję, więcej rzeczy mnie cieszy i rodzina daje radość. To mój największy SKARB <3

Ale dlaczego boimy się kolejnych cyferek?

Może tracimy coś bezpowrotnie? Może tak, ale ja cofnęłabym się najdalej do narodzin pierwszego synka, żeby dalej pooglądać jego maleńkie rączki i stópki. Pozostają nam zdjęcia 🙂

Wierzę, że jeśli coś jest w życiu odbierane, to jest również dawane z nawiązką. Wiele w życiu doświadczyłam, dlatego teraz mam tak wspaniałą rodzinę 🙂

35 urodziny…

To idealny moment w życiu. Więcej się uśmiechamy, mniej przejmujemy i wiemy, że jakoś to będzie, a mimo tego spokoju, włącza nam się dziecięce szaleństwo. Przeżywamy radość całym sobą, zachwycamy się małymi chwilami, odkrywamy nadal nieznane i kochamy naszą rzeczywistość.

Czego sobie życzę w tym dniu?

Najbliższe wydarzenie to poród – żeby maluszek był zdrowy, a poród z tych łagodniejszych , a dalej… aby moja ambicja się nie wypaliła, żeby dalej chciało mi się chcieć jak do tej pory, aby cele i marzenia przerodziły się w działania, a w rezultacie spełniły. By na mojej drodze pojawiały się dobre dusze, które również chcą iść na przód, a nie szukają dziury w całym. Czasu dla siebie i dla moich bliskich <3

Lecę spędzić ten dzień w niezapomniany sposób. Jeśli macie ochotę na komentarz, to przyjmuję pod nim jedynie DOBRE SŁOWA. Buziaki 🙂

Comments

18 września 2019 at 17:14

Interesujące podsumowanie.



7 lipca 2019 at 22:49

Wszystkiego najlepszego! Fajnie, że masz takie podejście do życia. Osiemnastki to może bym nie chciała, ale chętnie odmłodniałabym o parę lat, najlepiej nie pozbywając się minionych doświadczeń 😉



    17 lipca 2019 at 11:18

    Dziękuję 🙂 Tak czas robi swoje – dodaje lat i wzbogaca o rozmaite doświadczenia. Widoczne tak miało być. Co się wydarzyło, miało się wydarzyć. A o nasz wiek biologiczny i psychiczny możemy zadbać sami 🙂



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *